:) >> piątek, 31 lipica 2009 17:41:26
Hmmm...jakoś tak sobie przypomnialam o blogu.
Nie, nie chce do niego wracać, tj. do pisania. Ale nie chce by zniknął. Chce by te wszystkie uczucia ciale tu było. Bym mogła je kiedys na spokojnie przeczytać.
Jestem już oficjalnie studentką. Politechniki wrocławskiej, kierunku fizyka techniczna. Pamiętam ,ze jedna z pierwszych moich notek tutaj dotyczyła stesu czy dostane sie do LO...A to już studia! Masakra ;) Jutro jadę podpisac umowe o mieszkanie, razem z przyszłymi współlokatorami- Natalą, Wilkiem i Kosą. No cóż...
Moja przyjaźń nie istnieje. Czy mi smutno? Nie. Czy mi żal? Tak ,ale wiem...wiem ,ze tak mi lepiej.
I głupia ciagle kocham tego samego faceta ,mimo ,ze on mnie nie. Ehhh...
A za tydzien przyjeżdza mój skarb :) Moja kochana przyjaciolka z Gdyni- Natalka ,znana równiez jako Biegun :). A potem z Nią do Zakopca.
We wrzesniu jachty w Chorwacji. I prawko robie.
I wiecie co? Miało byc inaczej, zupełnie inaczej. A mimo wszystko... Jestem szczęsliwa. Na swój sposob.
Buźka :**.
komentarze [0]hmm. >> niedziela, 1 lutego 2009 23:15:32
Bo wszystko sie zmienia.
A ja nie chce byc tą ,którapruciła bloga xD
wiec ,zeby jeszcze istniały wspomnienia...zwykłe 'czesc'

komentarze [0]xD >> niedziela, 29 czerwca 2008 13:41:03


Ajjj znowu zaniedbałam bloga, no! Porzuciłam biedactwo :) No ale już jestem xD I nie obiecuję ,ze bede często pisac ,ale...będę :).
No więc jestem po 2 operacji kolana, we wtorek miną 3 tyg. Więc pozostają mi jeszcze ponad 3 tyg. o kulach i w ortezie na nodzę, ponad tydzień zastrzyków... Jednak jest dużo lepiej niż po pierwszej operacji. Przede wszystkim nie boli tak, nie muszę chodzic do szkoły już, jestem już przyzywczajona do chodzenia o kulach i...psychika mi tak nie siadła. Teraz znioslam to dużo lepiej. Wtedy był szok ,ze to dopiero początek ,że czeka mnie jeszcze jedna operacja. A teraz to już naprawdę koniec. 22 lipca rzucam kule i orteze w kąt, wybieram się na rehabilitacje...i koniec :). Nadrobię imprezy ,a pod koniec sierpnia jadę do Francji, spędze kilka dni W Holandii i Luksemburgu :). Co prawda z mama i jej znajomymi ,ale zawsze chciałam zobaczyć Paryż x) No i szykują się zakupy w Luksemburgu :) Ahhh :).
I mimo ,że jest piękna pogoda ,a ja nie mogę wyjść nie smutam. Jeszcze troszeczkę. Mojej S. nie ma ,bo jest na wakacjach ,ale nie długo wraca :). I nawet to ,ze nie mam już w pewnej sprawie już zadnych nadzieji nie sprawia ,że znika uśmiech... Wiadomo raz jest lepiej, raz gorzej ,ale ogólnie mój dobry humor aż mnie zaskakuje :). Oby tak było do końca wakacji. Niech szczescie bije ode mnie, o!
:*
komentarze [1]kolano. >> poniedziałek, 14 kwietnia 2008 23:06:03
Operacja ,która miała być końcem okazała się początkiem.
Nie mam wiezadla...
Trzeba je zrekunstruować.
Aktualnie 3 tyg. bez prostowania nogi i obciążania, czyli o kulach
2 tyg. nadal o kulach ,ale mogę lekko obciążać i zginać na 60 st.
ostatni tydzien ciagle na kulach ,ale 90 st. zgięcia..
Potem krótki stabilizator ,aż do kolejnej operacji w czerwcu badz lipcu.
I potem znowu 6 tyg. bezruchu...
Ogólnie tak się wszystko rysuje po artroskopi. za ponad tydzien ,bede mogła lekko obciążać nogę i zginać, wrócę do szkoły. A wymarzona bułgaria i Malta poszły się.. Niestety kiedy inni beda bawić się na zielonej szkole ja będę tkwiła w szkole i domu, a jak inni beda bawic się i szalec na wakacjach ja będę lezała w domu męcząc się z bólem nogi.
Mało opytymistyczna wizja. W sumie to ryczeć mi się chce jak o tym myśle.. To miały być wymarzone wakacje, a będą.. no ale w sierpniu bede w miare sprawna ,wiec moze uda mi się poszaleć. Kto wie...?
Teraz siedze w domu. Wpada czasami przyjaciółka i koleżanka. Jednak mimo to czuje samotnośc..trudno to opisać, tak jak i trudno zrozumieć to co aktualnie czuję..
I jeszcze mam momenty ,ze czuje się jak trędowata. Odpychajaco. Czy potrafię sprawić by mnie pokochali?
Zapominam o kimś. Powoli, trochę boleśnie ,ale muszę. Ty już dawno mnie skreśliłeś, teraz ja muszę to zrobić..
Chciałabym poczuc szczescie, poczuć miłość. Czy bedzie mi to dane w najbliższym czasie?
komentarze [1]łzy...? >> niedziela, 16 marca 2008 23:40:18
Ehhh....zamknięta wśród 4 ścian. Moje kalectwo daje o sobie znać. Łąkotka mi poszła i ułamek zablokował stawy. Nastawili noge ,ale musze chodzić ze stabilizatorem na nodze, przez co siedze w domu ,a 2 kwietnia czeka mnie operacja. Bosko. Jakos się trzymam ,ale czasami nerwy mi puszczają. Mam dość siedzenia w domu, tej samotności i niewiedzy ,co się dzieje ciekawego. Ludzie piszą, odwiedzają mnie ,ale to nie to samo...
Postanowiłam zrobic krok w przód. Zostawić wszystkie te smutki ,zle chwile i łzy w oddali ,ale dziś znowu pojawił się potok łez...Spływały powoli po moim policzku. A ja nawet do końca nie wiedziałam dlaczego płaczę.. Po prostu mam tego wszystkiego dość...Z drugiej strony wiem ,ze nie powinnam płakac..Bo przecież to łzy niszczą wszystko ,co ważne w moim życiu. Dlatego obiecuję sobie ,ze będę się przy innych trzymała i nie płakała. Nie będę okazywac smutku i własnych słabosci. Chcę odbudować dawną siebie, nie chcę by moje własne łzy znowu to zaprzepaściły. Nie chce..
Brakuje mi...miłości. Wiem to oklepane i głupie. Ale naprawde brakuje mi w życiu słow 'Kocham Cię', nie tylko od chłopaka ,ale też od przyjaciól czy rodziny. Tak dawno nie słyszałam z,eby ktoś tak do mnie mówił. Tak bardzo chcialabym wiedzieć ,ze jest ktoś komu zależy na mnie ,kto czasem o mnie myśli i znacze coś w jego świecie. Potrzebuję małej dawki miłosci...By mieć siłę, by isć w przód. By zapomnieć...
Ehhh....co się ze mną dzieje? Czy to przez to siedzenie w domu? Czy to przez ksiażki? Czy to moje serce krzyczy o pomoc?
komentarze [2]Płynie czas... >> wtorek, 4 marca 2008 20:08:16
Mijają tak strasznie szybko dni. Nieubłaganie szybko.
Z przyjaciółką się układa, napewno potrwa jeszcze długo budowanie tego wszystkiego-całego zaufania i tej prawdziwej nadziei ,ale mam nadzieje ,ze się uda. Wierzę ,że się uda. Musi ,w końcu tak bardzo ją kocham ,a jej chyba trochę na mnie zależy...
Wracając z nią i z koleżanką z piwa schodząc ze skarpy kolano mi poleciało w dół i coś strzykneło. Boli jak cholera...A miałam je juz kiedyś skręcone ,więć piekielnie się boję. No ale mam nadzieje ,ze będzie dobrze. Czekam na powrót mamy z sauny, żeby je obejrzała. Mam nadzieje ,ze nie bede miała go znów usztywnionego :( Bo jak o tym myśle to mnie aż paraliżuje..Trzeba odgonić od siebie te złe myśli..precz!
A z miłością to juz w ogole sie nie układa :(. Jak to możliwe ,ze z osób tak bliskich staliśmy się sobie tak odlegli. Ostatnio pojawiło się 'czesć' ,ale takie wymuszone trochę..I uśmiech ucieka ,pojawia się strach ,gdy się widzimy...Dlaczego własnie tak to wszystko się skończyło?
Kończę ,bo nie mogę skupić się na pisaniuz powodu bólu nogi :(
komentarze [1]łzy. >> środa, 20 lutego 2008 21:58:44
Eh...nie wiem co się ze mną dzieje. Łzy ciekną mi powoli po policzkach. Dobrze nie jest ,tylko nie wiem czemu czuję się tak źle... Po prostu mam ochotę ryczeć...I to robię, z resztą.
Ogólnie dzień mam do dupy. Tyle Wam powiem. Czuję się tak strasznie beznadziejnie. Jakby ktoś wyssał ze mnie całą radosć. Niczym wampir energetyczny. Dokladnie tak.
Jutro jadę do koleżanki, moze to poprawi mi humor. Mieliśmy jechać całą ekipą ,ale jadę tylko ja. Jedna kolezanka jest chora, kolega bez niej nie pojedzie, druga kolezanka jest w Nysie, a moja przyjaciółka jedzie z siostrą na zakupy. Wiec zostaje tylko ja. No ale moze to i lepiej. Powoli ucze się samodzielnosci, tego by nie przejmować się innymi, nie patrzec co oni robią i robić to co ja chcę. Ehhh tylko jeszcze jutro pewnie spotkam marudząca koleżankę ,juz dzisiaj nerwy mi przez nią puszczały.. Bo nikt jej nie zaprosił...wrrr..mnie też nie ,a jadę.
Potrzebujemy czasu. Sama decyzja, że zaczynamy od nowa nic nie daje. To tylko słowa, musimy się znowu dopasować, zaczac normalnie i swobodnie zachowywać. Spotkamy się zapewne dopiero w szkole ,bo wątpie ,żeby nam się udało w te ostatnie dni ferii. Poczekam aż sama zaproponujesz spotkanie ,jak będziesz gotowa...
Staram się nauczyć wierzyć ,ze bedzie dobrze, mieć nadzieje. Łzy juz wyschły ,a mi lżej. Bo napisałam wszystko. Moze nie wszyściutko co leży mi aktualnie na sercu ,ale dużo.
komentarze [2]Powrót. >> poniedziałek, 18 lutego 2008 21:40:02
Wiec...postanowiłam powrócić. Nie wiem na jak długo ,nie wiem jak będzie z systematycznoscią moich notek. Często brakuje mi konsekwencji. Zobaczymy ,czy tym razem również.
Chcę pisac dla siebie. Kiedy ostatnio pokłóciłam sie z najlepszą przyjaciółką ktoś powiedział mi ,ze powinnam być egoistką, że żeby zacząć martwić się przyjaciólką muszę zajać się sobą ,bo taka jaka jestem obecnie jej nie pomogę. Porozmawiałam z przyjaciółką kilka dni temu. Chcemy spróbować znowu. Powiedziałyśmy sobie kila rzeczy, szczerych rzeczy. Dowiedziałam sie ,ze o wielu rzeczach mi nie mówiła ,bo stwierdziła ,ze nie ma po co mnie dołować skoro juz jestem smutna. Po co zasmucac mnie bardziej ? Więc postanowiłam ,ze wreszcie coś ze sobą zrobią. Ze swoim smutkiem i pesymizmem. Pora się za siebie wziąść. Bo ,zeby być naprawde przy mojej przyjaciółce, która teraz zdecydowanie potrzebuje pomocy, musze być całą sobą. Więc pora pozbyc się łez, i narysować uśmiech na swojej twarzy.
Poraz zostawić wszystko za sobą. Wszystkie te złe chwile. Pora zapomnieć o zranionej miłości, pora naprawić przyjaźń. Bo teraz właśnie jest czas na zaczęcie wszystkiego od nowa.
Moje oczy są nadal zielone,
W moim oknie wciąż kwitnie nadzieja...

komentarze [2]
... >> środa, 13 lutego 2008 23:19:55
Kolejne miesiace ,ale ja nadal nie jestem gotowa na powrót.
Moze juz niedługo.
Zobaczymy.
Narazie pisze ,żeby nie stracić tego miejsca..
Wspomnień tylu chwil..
A teraz?
Teraz świat mi się wali na głowę..
Ale wierzę..
Wierze ,ze jeszcze to odratuję..
udanych walentynek życzę Wam :*

komentarze [1]
???? >> poniedziałek, 22 października 2007 20:39:15
Jeszczę istnieje.
Chociaż ,czy napewno?
Moze kiedyś powrócę ,ale jeszcze nie teraz.
Musze dojrzeć.
Znaleźć siłę.
I zwalczyć smutek.
I powrócić całkiem nowa.


komentarze [1]
>> czwartek, 26 lipica 2007 13:52:05
I znowu dół.
Nie, nie wracam do bloga.
Ale nie chcę stracic tego wszystkiego co tu bylo.
Do napisania za 3 miesiace.
komentarze [3]
Zawieszenie >> czwartek, 10 maja 2007 18:39:37

Tymczasowo blog zawieszony.
Jakoś tak brak czasu i chęci do pisania tu. Nie kasuje go ,bo za dużo tu wspomnień, za duży sentyment. Kiedyś wrócę. Obiecuje.
A gdyby kogoś interesowało co u mnie to:
www.zuziuchna.photoblog.pl
hasło:***** {pisac na gg jak ktoś chce albo w komentach :P}
Żegnam i do napisania :*
komentarze [1]
Czasem wystarczy uśmiech aby poczuć się szczęśliwym. >> niedziela, 22 kwietnia 2007 14:39:23

Witam ;*
Wiem ,wiem...obijam się :) Ale jakoś tak wychodzi ,czasu brak ;) No i co tu ukrywać- leniwa jestem :). No ,ale jak to z Sylwią stwierdziłyśmy jestem full mega wypas ,wiec mi wybaczycie ;].
Zaczniemy od piątku, piątku 13 :). No więc w szkole pompa ,szczególnie na sprawdzianie z matmy. I ciągle nie rozumiem ,jak to się stało ,ze dostałam 1, a Finuś z Marta 4 ;). Niepojęty jest ten świat ^^. Potem szybki powrót do domu ,potem znowu na przystanek i do Kłodzka ;). Ognisko miało być ,nie obyło się od nerwów. Chęć zabicia Gąsiorka powiększała się z każdym jego telefonem ;]. W koncu sie wszyscy odnaleźliśmy i doszliśmy do miejsca naszego 'ogniskowania' ;] Booosko było ;) Finuś na drzewie, Andrew uczący chemii na patyczkach ;) Buhahaha...pompa na maxa :) 'Jesteś dawnem??' LOL :) Musiałam z Sylwią czekać do 22:12 na autobus ,wiec Finuś wziął psa i razem z Bodziem poczekali z nami :). Swietnie się nam gadało ,szkoda ,że Finka nie jest już z nami w klasie :/.
W Sobotę razem z Sylwią wygrzewałam się na słoneczku ;) A rano na kołku byłam ,co prawda kiepsko kontaktowałam ,ale nie było tak źle ;). Tydzień minął całkiem spokojnie ,we wtorek zamiast do szkoły wybrałam się na zakupy :). Ocenki jakieś takie kiepskie przybyły ,więc nie będę o nich wspominac ;)
Kolejny piątek, co okazało się oznaczać kolejne ognisko w Kłodzku ;) Tum razem nieco inna ekipa ,ale równie fajnie :) No może trochę mniej niż tydzien wcześniej ,ale fajnie ;) Ucieczka przed policją wymiatała :) I zbieranie drewna ,i nasze skrzydełka ;););) Znowu powrót tym samem autobusem ,ale tym razem nikt nas nie odprowadził ;) Draaanie :P
Sobota. Powinnam jechac do szkoły ,ale nie chciało mi się ;) Bo ten miałam się uczyć....miałam :P W każdym razie przed 14 spotkałam się z Sylwią :) Byłyśmy u mnie ,potem u niej ,a potem miało być ognisko ,tyle ze tym razem w P-cy ;) Jakoś tak mało osób było ,a kilka z tych ,którzy byli jakoś nie wydawali się sympatyczni ,wiec ja i Sylwia się zmyłyśmy i poszłyśmy na Piekiełko do kolegów ;). Lol ,żule z nas ;) A największy to chyba ze mnie ^^. Straż miejska jechała ,wiec chłopacy się zmyli ,ale spotkałysmy ich po drodzę ;) I nie rozumiem faktu dlaczego się ze mnie śmiali :). Poszliśmy w 6 na boisko ,potem Mati z Mariuszem się zwineli. A ja dostałam piłką w twarz ;P Tak...dziwnie się zrobiło :P:P:P Dobrze ,ze Bubu z Piotrkiem doprowadzili mnie do ławki ,a potem do domu ,bo kiepsko by chyba było :P Uratowali mnie :D:D A Sylwusia jest kochana ;) ;**** Dzionek spędzony świeeetnie ;) Ja chce powtórkę ;) A dzisiaj nauka :(..Buu...
Czasem wystarczy uśmiech aby poczuć się szczęśliwym. Myslałam ,że się znowu zaczyna. Kolejna gra, kolejne łzy. Bolało ,ale...myliłam się. Chyba. Ale poczułam się szczęśliwa. Naprawdę szcześliwa. I oby to nie ustawało ;]. Buźka :***
komentarze [3]
..wśród obłoków będę tańczyć... wiatr we włosy wplatać.. >> piątek, 6 kwietnia 2007 20:56:59

Witam ;*
Piszę notkę ,żeby Karola już się nie czepiała ;] Wstyd mi ,ze ostatnio tak zaniedbuję bloga- znowu praiwe 2 tygodnie nie pisałam..Oj zła jestem ,zła ;). Ale tym razem obiecuję zdecydowaną poprawę, naprawdę :)...
W dniach 26-28 ,czyli od poniedziałku do środy mieliśmy w szkole rekolekcje, dlatego nie pojawiłam się w szkole ;). Czas spędzałam z Sylwią i Monią ;) fajnie było :P Sadzik ,spacerki i pełno śmiechu, no i ta słoneczna pogoda :). We wtorek, jedyny dzień kiedy miały być lekcje, do szkoły pojechałam ,no ale cóż okazało się ,ze ma być sprawdzian z matmy ,a ja nie wiedziałam z czego ,więc no cóż nie trafiłam na lekcje ;). Kłodzki park z Sylwią ,a następnie wróciłyśmy do P-cy i poszłyśmy do mnie ;] I oglądałyśmy 'Szkołę uwodzenia 2'...Buhahaha jaka pompa była ^^. W środę moja mama zdawała w Poznaniu egzamin na specjalizacje- neonatologię :) Zdała :D!
Hmm..w czwartek rano-biedronka ;) Buhaha , ogrzać się musiałam z Sylwią :). W szkole luzik ,na chemii dowiedziałam się od prof. M. ,że jestem małpą, i Sylwia też ^^. Ehhh...nie lubię sugestii pewnej osoby. Słowa. Zwykłe proste słowa, całkowicie nieprawdziwe, i ja dobrze to wiem. A mimo to zabolały ,zdenerowały... Jakoś tak dziwnie zrobiło się na sercu ,ale jak to poleciły mi niektóre osoby powiedziałam w myślach tej osobie i jej słowom- 'Spie*dalaj'. I teraz jest dobrze, nawet bardzo. Czuję szczeście i nie przejmuje się tymi którzy nie zasługują na to. Piątek równa się chichra ;) Na hustawkach. I wbrew wszelkim opinią ja szłam prosto :P! Na serio :P! W sobote po kółku byłam na zakupach z mamą ,a potem ogladałam meble ^^ W maju prawdopodobnie będe wymieniać w pokoju :D. Wieczorem kino z Sylwią i 'Pachnidło' :) Trochę dziwny i zakręcony film a,le nie było tak źle ;) I pompa była w pewnym momencie -'Bo mi się Gierałtów przypomniał' xD :). Niedziela i kojene dni spędzone miło, no moze oprócz środy.. Ale nie było tak źle :). Wczoraj byłam z Sylwią u Gosi :) Super było ,nagadałyśmy się ,a Małgoś przygotowała pyszne jedzonko- mniam ;) Potem powrót do P-cy i podróż z Asią na niedźwiedzia ,a tam sesja zdjeciowa xD Pompa ,a jeszcze większa u mnie jak Sylwuś mnie malowała ;P Buhaha :P Tylko potem..wieczorem..jedna z najgorszych godzin w moim życiu.. Bałam sie ,tak bardzo przeszywał mnie strach. Zrozumiałam ,co jest ważne. Było mi cięzki, ale dałam radę..
Dzisiaj pomagałam mamie ,spotkałam się z Sylwią, potem znowu pomagalam ,a teraz bawie się programem do zdjeć ^^.
Chciałam wszystkim życzyć Wesołych Świąt!! Kolorowych pisanek ,smacznego jajka, wesołego baranka oraz oczywiście mokrego Dingusa :) Buziaki ;*****
komentarze [6]
Nie możesz iść do przodu patrząc w tył... >> niedziela, 25 marca 2007 14:24:40

Witajcie :* !
marlenka słusznie zauważyła ,że ostatnio zaniedbałam bloga ,więc postanowiłam napisać nową notkę :). Przepraszam za ta 3 tygodniową nieobecność :* Ale wybaczycie mi to ,prawda ^^??
Hmmm...tydzień ,który nastał po napisaniu ostatniej notki był bardzo luźny :) W szkole same zastępstwa ,w srodę byłam na łyżwach z klasą Asi :) Booosko było :). Dawno się tak dobrze nie bawiłam ,jak tam :) Hmmm...i jeszcze ani razu nie leżałam na lodzie ,mimo ,ze po raz pierwszy byłam na łyżwach :) A Mati z Paulinką wymiatali po prostu ;);). I na pizzy było potem fajnie :] Pizzeria 'Big FOCH' :D:D:D:D. Szkod atylko ,że Sylwusia chora była i z nami nie pojechała :(... Wielka szkoda.. I ten następny dzień po łyżwach.. dziwne zachowanie pewnej osoby. Chociaz fakt dlaczego tak się zachowała ta osoba wg. przypuszczeń moich i Sylwii napawa...hmm.. nadzieją?
W każdym razie ,gdy nastal kolejny tydzień i Sylwia już wróciła do szkoły- rozchorowałam się ja. Czułam się baznadziejnie, a pogoda na dworze była taka wiosenna. W każdym razie zanudziłabym się chyba w domu ,gdyby nie fakt ,ze Bubu był n tyle dobry ,ze podrzucił mi 1 sezon Prison Break na płytkach i miałam co oglądac i Sylwia odwiedzająca mnie po południami :). Ehh tydzień odpoczynku od szkoły dobrze mi zrobił :) Bardzo dobrze ,bym nawet powiedziała :) I jeszcze do tego wkręciłam się strasznie w serial-nadrobiłam już wszystkie odcinki :). W piątkowe po południe spotkanie z Asią i Sylwią. I oczywiście Zuzu odstawiająca akcje i znikajaca ;). Oczywiscie ,gdize się odnalazłam? Na góralce ;). Hmm..mimowolny uśmiech na ustach, tak jakoś radośnie w sercu z jednego nikłego powodu :). Sobota. Niezykle boski dzionek :) Ja, Sylwia, Maja i Asia wybrałyśmy się na zakupy do Wrocka :). Zakupy niezwykle udane :) 'Pieniądze szczęścia nie dają, dopiero zakupy.' Marilyn Monroe Jestem teraz posiadaczką: białych balerin, dwóch spódniczek, bluzki bez pleców, torebki i portfela oraz kolczyków ^^. Booosko :).
W środę przywitaliśmy kalendarzową wiosne ,u mnie w szkole był dzień otawrty ,ale nie trafiłam do szkoły ;). A Sylwia się zatruła i od srody nie było jej w szkole. No Ale w piątek się spotkałysmy :) Buhahaha film oglądałyśmy u mnie - 'Szkołę uwodzenia' :) Jaka pompa była :D:D A potem..Góralka :) Baaania :)! I te nasze ciekawe tematy do rozmów..
Sobota. No cóż wczoraj ja, Sylwia i Łukasz nie trafiliśmy na kółko ,ale do Tavere :) Ale śmiesznie bylo ^^. A tak w ogóle to ciekawych rzeczy można się na przystanku dowiedzieć- ksiądz na ambonie będzie mnie i Sylwie z imienia i nazwiska wyzywał, policja nas wszedzie znajdzie :D:D:D. Buhaha ^^. O 15 konkurs w Zdrojowej- Monia zajeła 2 miejsce-BRAVO :)! Potem odprowadziłyśmy koleżanki z Moni klasy na autobus i poszłyśmy do neij a, następnie na stacje ^^ Hihihi- Sylwia i jej samolocik :D. A potem miasto, odprowadziłyśmy Monię i huśtawki oczywiście ;). Super dzionek był :).
Boję się ciszy wtedy się własne serce słyszy.. Ehhh... dziwnie. Ten wczorajszy dzień. To co zobaczyłam ,ta piosenka, miejsce. Dziwnie. Ale...wiem co chcę myśleć. I będe się starała. Wierzę ,że mam może i małe szanse w osiagnięciu celu a,le jakieś mam. I będzie przepięknie...
Buziaczki :*
komentarze [10]